piątek, 15 lutego 2013

Historia o Krzyczącej Basi

Dziś zamiast posta, historia wymyślona wczoraj wieczorową porą i opowiedziana F.

O Krzyczącej Basi.

Basia to mała dziewczynka, ale nie taka bardzo, bardzo mała. Chodzi przecież do przedszkola.
Basia lubi różne rzeczy. Jedną z nich jest krzyczenie.
Ale nie takie AAAAAAAAAAAAAAAAA, czy EEEEEEEEEEEEEE.

Rano mama mówi do Basi - "Basiu, tutaj są ubrania. Ubierz się."
Basia krzykiem odpowiada - "Nie, nie chcę!!!! Nie ubiorę się!!!!"
Mama ze smutkiem spogląda na Basię i mówi - "Rozumiem,  że nie chcesz się ubrać. Ale dlaczego tak krzyczysz. Uszy mi spuchną!"

W południe babcia mówi do Basi - "Basiu, pora na obiadek. Przerwij na chwilę zabawę i umyj ręce."
Basia odpowiada, znowu krzykiem - "Nie, nie chcę!!!! Nie zjem obiadu!!!!"
A babcia na to - "Dobrze, pewnie zjadłaś dużo w przedszkolu. Rozumiem, że nie chcesz jeść, ale nie krzycz tak proszę. Nie jestem głucha, choć jestem babcią."

Wieczorem tata mówi do Basi - "Basiu, już późno. Posprzątaj, chętnie ci pomogę. A potem do kąpania."

Jak myślicie co Basia na to????
Oczywiście krzykiem odpowiada tacie - "Nie, nie chcę!!!! Nie jest późno!!!! Chcę się jeszcze bawić!!!!"
A tata na to - "Dobrze, rozumiem, że chcesz się jeszcze bawić. Ale nie musisz krzyczeć. Wystarczy powiedzieć normalnie, Basiu."

"Ala, nie ruszaj!!!!! Psujesz mi zabawę!!!!" - krzyczy na swoją młodszą siostrę Alkę, kiedy ta chce się z nią pobawić. Alka jest jeszcze malutka, ale już nie dzidziuś. Bardzo podziwia swoją starszą siostrę i bardzo chce się z nią bawić. Ale, że jest malutka to czasami wygląda, że chce się psocić.

I tak jest codziennie, w domu, w sklepie, na placu zabaw, z babcią, z mamą i z tatą, z młodszą siostrzyczką Alą. Basia załatwia krzykiem wiele rzeczy. Rodzice czasami się złościli, że Basia tak ciągle krzyczy. Babcia i dziadek smucili. Alka przestraszona płakała, albo chciała gryźć Basię, co też nie było dobre. Rodzice pomyśleli, że Basia może źle słyszy i dlatego krzyczy. Ale to chyba nie była prawda, ponieważ pani Alinka z przedszkola mówi, że Basia jest bardzo grzeczna i na pewno nie krzyczy.

Rodzice, babcia i dziadek zaczęli się martwić coraz bardziej. Nie pomagały prośby, tłumaczenia. Basia dalej krzyczała, a wszystkim coraz bardziej puchły uszy od tego krzyku.

"Słuchajcie mam pomysł!!!!" - powiedziała babcia. "Kupmy sobie zatyczki do uszu. Używam ich w nocy, bo dziadek tak strasznie chrapie, że nie mogłabym zasnąć, gdyby nie te zatyczki."
Dziadek się zaczerwienił i powiedział, że nie wie o co babci chodzi.

Wszystkim bardzo się spodobał ten pomysł i od razu pobiegli do apteki kupić kilka par zatyczek do uszu. I od tej pory, kiedy tylko Basia zaczynała krzyczeć, wszyscy zakładali zatyczki do uszu i uśmiechnięci robili dalej swoje. Na początku Basia niczego nie zauważyła, skupiona na swoi krzyku. Wkrótce jednak zrozumiała, że choć ona krzyczy, to nikt nie zwraca na nią uwagi.
Zaczęła się uważniej przyglądać całej rodzinie. A, że była bardzo mądrą dziewczynką zauważyła, że za każdym razem kiedy chce odpowiedzieć komuś krzykiem, ten ktoś wkłada do uszu plastikowe patyczki. Basi przestało się to podobać, że nikt jej nie słucha kiedy krzyczy i zaczęła się zastanawiać co by tu zrobić.
"Krzyk nie działa, to może zacznę mówić do nich normalnie?" - pomyślała.

Jak wspomniałam, Basia była mądrą dziewczynką i kiedy ktoś co do niej mówił, lub o coś prosił, Basia odpowiadała normalnym, spokojnym głosem. Nawet kiedy Alka się psociła, Basia zamiast krzyczeć spokojnie wyjaśniała, że teraz bawi się klockami i ta budowla jest bardzo, bardzo ważna dla Basi i nie wolno jej burzyć. Bo to nie jest zwykła budowla tylko zamek dla księżniczki Tosi. Tosia to ukochana lalka Basi.

I co się wtedy okazało? Wszystkie zatyczki do uszu zostały wyrzucone i to bardzo szybko, a rozmowa znowu stała się przyjemnością. Z czasem nawet mała Alka zaczęła jakby lepiej rozumieć co mówi do niej Basia. I nawet jeśli jeszcze nie mogły się razem bawić, bo Alka była taka malutka, a Basia taka duża, to Alka nie przeszkadzała Basia. Natomiast Basia nie przeszkadzała Alce.

KONIEC.
















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz