poniedziałek, 6 maja 2013

A jednak.

A jednak może się zdarzyć. I kiedy się zdarzy to boli. Ale pierw rodzi gniew. Straszny gniew - bo jakim prawem, bo jak obca osoba śmie to powiedzieć.

Odkąd zaczęliśmy się dzielić naszym pomysłem o adopcji z innymi ludźmi, spotykaliśmy się z życzliwością, wsparciem i "zdrowym" zainteresowaniem. Rodzina, znajomi, szefostwo i koledzy z pracy, obcy - wszyscy cieszyli się z nami.

Wczoraj pierwszy raz doświadczyliśmy ludzkiego prostactwa, małostkowości i "niezdrowego" zainteresowania.

Pogoda piękna, wylądowaliśmy w Łapalicach. Idąc na spacer, zaszliśmy do znajomych gospodarzy. Miłe przyjęcie, dużo radości, kilka słów o tym co słychać. Chłopaki trochę zawstydzone, chowają się za Tomkiem. Mają prawo. Stoję w lekkim oddaleniu od nich, podchodzi gospodarz i szeptem pyta:
" A ten wasz to który? Jasny czy ciemny?" 
Wydawało mi się, że nie zrozumiałam. Gospodarz, stary Kaszub mówi niewyraźnie, zaciągając z kaszubska. Teraz do tego szeptem.
Słucham?
No wasz to który?
Zatrzęsło mną z oburzenia. Chamie jeden, jak śmiesz. Nawet jeśli nie miałeś złych intencji to bezmyślność cię nie tłumaczy. Oboje są NASI! Moi synowie!

Już chciałam mu wykrzyczeć, powiedzieć kilka słów do słuchu, ale pomyślałam - PO CO? Nie zmienię jego ciasnej mentalności. On widzi adopcję jako - przygarnięcie sieroty, nie wiadomo co z tego będzie, jakie geny i tym podobne absurdy.

Powiedziałam tylko - Filip to ten starszy ciemniejszy, Wojtek młodszy blondyn. I odeszłam.

Czułam złość i obrzydzenie, że można patrzeć na Wojtka przez taki pryzmat. Obrzydliwe.
Uświadomiło mi to też, że takie rzeczy się zdarzają i będą zdarzały w naszym życiu. Ale będziemy mieli siłę, żeby chronić nasze dzieci i Filipa i Wojtka. Damy naszym dzieciom tę siłę, aby umiały same odpierać złe słowa i myśli lub je ignorować. Źli i głupi ludzie są, ale wystarczy, że im się nie damy!

A z przyjemniejszych momentów łapalickiego wypadu. W końcu przymierzyliśmy się do naszego namiotu - kolosa. Fajny, przestrzenny. Rodzinny, tak na pewno. Tylko, że ten który nazwał go Seconds musiał mieć swoiste poczucie humoru. Według instrukcji, instalacja namiotu ma trwać sekundy. Tereferekuku, a głupiemu radość. Jeszcze samo postawienie go nie jest najgorsze, ale złożenie to czysta masakra. Do wyjazdu jeszcze dwa miesiące. Spokojnie, zdążymy nabrać wprawy.








2 komentarze:

  1. Nie przejmuj się Ewelinko :)
    Ślicznych masz synków , pozdrawiam serdecznie :)
    Widziałam zadane Reniferowej pytanie o urlopach...
    u nas urlopy w większości 28 do 33 tygodnia. Lepiej porezerwuj.
    Trzymaj się cieplutko
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
  2. No to w takim układzie musimy szybko się zdecydować na miejsce i rezerwujemy. Szczególnie, że z tego co wiem Norwegowie rozmiłowani w campingowaniu.

    God natt!

    OdpowiedzUsuń