czwartek, 16 maja 2013

Couchsurfing czas zacząć!

Kilka miesięcy temu zostaliśmy członkami couchsurfing'u. Jak łatwo się domyśleć patrząc na zdjęcie, ma to coś wspólnego z podróżowaniem i spaniem/noclegiem. Ideą tej organizacji jest skupienie ludzi, którzy chcąc podróżować po świecie, poszukują przy tym jak najtańszego noclegu, właściwie darmowego. John z USA będzie mieszkał u Janka podróżując po Polsce, a Janek u Masuko w Japonii, którą się od zawsze fascynował. Japonią, nie Masuko, choć nie jest wykluczone, że Janek może się zafascynować i Masuko.  :) Sposoby, miejsca i sytuacje, w których ludzie odnajdują swoje połówki są przeróżne.

W czerwcu przyjeżdża do nas na jedną noc norweska rodzina z Oslo. W lipcu wojażując po Norwegii skorzystamy z ogrodu pewnego Polaka mieszkającego w kraju fjordów i trolli. Nadal poszukujemy innych couchsurferów na naszej drodze ku Lysefjorden

 Przeglądałam profile niektórych z nich i liczba oraz egzotyczność miejsc w których byli, oraz osób które ich odwiedziły jest naprawdę imponująca. 

Z racji rodzinnego podróżowania, znalezienie kogoś, kto nas przenocuje jest utrudnione, ale nie niemożliwe. Jestem pełna optymizmu - nie tylko z racji zaoszczędzenia pieniędzy, ale przede wszystkim przygody, która czeka nas w lipcu. Przygody poznawania nowych miejsc i przygody poznawania nowych ludzi. 

Bilety na prom kupione. Wypływamy do Karlskrony 04. lipca o 21.00. W Szwecji jesteśmy o 9tej i ruszamy na południe jadąc wschodnim wybrzeżem. Pierwotnie mieliśmy mieć nocleg w miejscowości Fjällbacka, znanej mi dzięki napisanej przez Camillę Läckberg serii kryminałów z P. Hedströmem i E. Falck w roli głównej. Swojego czasu pomieszkiwała tam też Ingrid Bergman. 



 Stamtąd pojechalibyśmy do Strömstad i promem colorline już do Sandefjord w Norwegii. Ostatecznie pojedziemy prosto do Strömstad na pole namiotowe. Choć niewykluczone, że zostaniemy w Strömstad dwie noce, żeby jednak pojechać do Fjällbacki i zobaczyć Kungsklyftan, który wygląda właśnie tak:


 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz