środa, 22 maja 2013

Doczekałam się.


Doczekałam się już prawie wszystkich zapachów wiosennych, o których wspominałam wcześniej. 

Są więc bzy w sąsiednim ogrodzie.


Są i konwalie w naszym ogrodzie.

Doczekałam się. 

Także i wielkiej góry prasowania. Ciekawa jestem jak mocno jeszcze urośnie zanim doczekam się jaśminu. Zniknie? Może choć trochę. Podrzucę mamie? Tomek się zlituje? Czy po prostu runie? 

 Niestety, wieczorową porą doczekałam się także cichych dni z moim Tomkiem i mamą. Przyjechał po mnie po pracy i chwali się jakich to zakupów nie zrobił na działkę. 3 jabłonie, 2 krzaki porzeczek i agrest. I czeka na oklaski. Zamiast oklasków dostał ochrzan - bo po co nam 4 drzewka jabłoni na minimalnej powierzchni? Istnieją jeszcze inne drzewka - gruszki, śliwy, czereśnie i wiśnie. Mąż się obruszył, śmiertelnie obraził i zamilkł. Zamilkłam i ja. No i milczymy sobie dalej. Nie wiem co bardziej mnie wkurzyło - to, że kupił te drzewka czy, że jest taki łasy na pochwały. Pępek świata.

Afera z mamą. Przyszłam, Filip nie śpi, leży w jej sypialni i ogląda jakiś idiotyczny serial. "Na dobre i na złe" bodajże. Kazałam mu pójść na górę, nie chciał. Ostrym tonem kazałam mu iść na górę jeszcze raz. Chyba nawet krzykiem skomentowałam film. Filip w płacz, moja mama rzuciła kąśliwą uwagę pod moim adresem w stylu. Uspokój się. Nienormalna jesteś? Rano drzesz się na dziecko, ledwo przyjdziesz, drzesz się znowu
Rzeczywiście rano była afera przed wyjściem do przedszkola i kiedy tłumaczenie nie pomogła, wybuchłam. Filip na początek się zbuntował, powiedział kilka niemiłych słów. Potem się popłakał i zaczął przepraszać rozpaczliwie. Kiedy piszę i myślę o takich sytuacjach czuję się koszmarnie. Moja porażka na pełnej linii. Wykorzystałam swoją pozycję dorosłego i wyżyłam się na dziecku. 

Mam tak mało czasu dla moich chłopaków i jeszcze go marnuję. Zamiast łapać chwile, kiedy mogę być z nimi, marnotrawię je. 

Z miłego początkowo posta zrobiło się mniej przyjemnie, wręcz smutno. Za oknem też pochmurnie, wietrznie i drastycznie spadła temperatura. Z 20 stopni na 8. Siąpi deszcz. Zaglądam na www.yr.no i co widzę? 7-12 stopni w ciągu dnia, lekka bryza (za oknem ostro wieje) i słońce cały dzień (za oknem chmury zawładnęły całym niebem). Skąd oni wzięli tę pogodę? A może to tylko nade mną taka pogoda, odzwierciedlenie stanu mojej duszy. Chwilowe. 
NA PEWNO!!!

P.S. Pogoda zrobiła się taka jaką przewidziało yr.no. Pogodnie jest już i u mnie. 

3 komentarze:

  1. Rodzice mają coraz mniej czasu dla swych dzieci. Takie są realia. Aż sama boję się wrócić do pracy.
    Wiesz, gdyby babcia zamiast zająć się obowiązkami puściła dziecku jakiś głupawy serial też bym się wściekła. Jakby to była bajka to może nic bym nie powiedziała. A taką uwagę, czy jesteś normalna, jeszcze przy dziecku nie odpuściłabym. Tak jak powiedziałaś, prośby nie pomogły i poszły przykre słowa, jako rodzic musisz reagować. Babcia nie powinna reagować w ten sposób.
    Mój mężuś jak się czymś chwali to wiem, że powinnam go pogłaskać. Jednego dnia za to głaszczę, a drugiego się dopytuję. Faceci tak mają. Odnoszę ostatnio po swoim, że chyba by chcieli non stop być chwaleni i właśnie głaskani.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz Magdalena, kij ma dwa końce ;) - ja też mogłam to załatwić w inny sposób. Właściwie powinnam była ją wziąć na stronę, a nie wyjść z fochami i to przy Filipie. To ja zaczęłam atakiem, a ona się po prostu atakiem broniła. ale dzięki za wzięcie mnie w obronę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miesiącami walczyliśmy z teściową i czasem nadal walczymy o to by szanowano nasze zdanie jako rodziców. Może zbyt bardzo jestem wyczulona, ale zawsze uważam, że rodzic ma racje, bez różnicy jak to się potoczyło. Twoje wnioski są słuszne jednak nie brałabym wszystkiego na siebie. Każdy ma prawo, oczekiwać od innych osób, które się zajmują naszymi dziećmi czegoś, oczekiwać wsparcia przede wszystkim, i też mieć złe dni.
      Miłego weekendu życzę :) U mnie leje, niestety :(

      Usuń