środa, 1 maja 2013

Powrót do stanu zbilansowanego zadowolenia.

Blog powstał, bo ostatnimi czasy miotały mną emocje - gwałtowne, pełne niepokoju i egzaltacji. Musiały znaleźć swoje ujście, zaczęłam pisać. 
 
Wszystko miało iść do zmiany - praca, styl życia, nawet kraj. Tak jakby pozostawienie tego co mamy tutaj miało przynieść rozwiązanie wszystkich moich problemów, a w konsekwencji szczęście i zadowolenie.

Myślę, że w ostatnich miesiącach dopadła mnie depresja, albo stan przed depresyjny.Nie chciałam się oczywiście przyznać do tego, ale tak było. Zimę toleruję maksymalnie do ferii. Potem moje ciało i psyche zapada w letarg, a  że w tym roku zima trwała nieprzerwanie ponad 5 miesięcy to mogłam czuć się naprawdę źle. Do tego doszły  czynniki zawodowo-rodzinne:

- frustracja zawodowa potęgowana świadomością, że między mną a moimi grupami nie ma ani grama chemii,

- bycie weekendową mamą i krótkie chwile spędzane z moimi chłopakami. Od kilku tygodniu Filip żegna mnie porannie słowami - do zobaczenia jutro rano mamusiu,

- brak czasu spędzonego ja i Tomek, bez dzieci.

Norwegia miała być lekiem na całe powyższe zło. Sprzedaż mieszkania, wyjazd bez względu na to czy mamy pracę, czy nie. Rzucenie na głęboką wodę całej naszej czteroosobowej rodziny. 

Uznano moje wyższe wykształcenie w Norwegii, dając mi tym samym prawo nauczania w szkołach, powysyłałam mnóstwo CV do szkół rozsianych po całej Norwegii. No może poza północą. 

Jedziemy i niech się dzieje co chce. 

Na szczęście przyszła wiosna i równowaga wróciła. Skończył się pęd i niepokój. Wrócił spokój i radość z tego co mam. Nowe myśli przyniosły nowe rozwiązania.  Pierwsze kroki do ich realizacji poczynione. Czas pokaże.


Patrzę na siebie i na swoje życie i serce rośnie. Wspaniała rodzina - wielkie wsparcie zarówno od moich rodziców, jak i teściów. Spełnione marzenia o rodzinie tej najbliższej - miłość do męża i dzieci, ich miłość do mnie. I dodatki w stylu dobra materialne. Jest dobrze, a że mogłoby być lepiej. Mogłoby być też gorzej.

Nadal czekam na odpowiedzi z norweskich szkół - okres rekrutacji zakończony, rozpatrywanie podań trwa. Odpowiedzi mają przyjść w maju. Czas pokaże. 

Póki co szykujemy się na naszą wielką lipcową wyprawę do Sørlandet, czyli na południowe wybrzeże Norwegii. Myślę, że ta wyprawa da nam chociaż  zarys odpowiedzi, czy rzeczywiście Norwegia mogłaby być naszym domem i bezpieczną przystanią





2 komentarze:

  1. Może w czasie wakacyjnego pobytu w Norwegii odwiedzisz kilka szkół (trochę ich na pewno po drodze będzie). W niektórych szkołach szefowie bywają w czasie wakacji (tak jak w Polsce). Bezpośredni kontakt może zdziałać cuda.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może, zobaczymy :) - do przemyślenia. Póki co powoli spływają odpowiedzi odmowne. Właściwie to trudno się dziwić - cudzoziemka, do tego nie mieszkająca w Norwegii. Moja obecna dewiza - ta det me ro!
      Jak tam przygotowania do Grunnlovsdagen??? Udanej defilady i pięknej pogody życzę!

      Usuń