piątek, 24 maja 2013

Serce roście.

"Serce roście patrząc na (...)" te przedszkolaki, które dla swoich staruszków urządziły Święto Rodziny. Było przedstawienie O Rycerzu i Smoku, piosenki polskie i angielskie.Poczęstunek.

 Prezenty dla nas, śliczne, choć widać, że zrobione prze wielkiej pomocy pani Wandzi. Radość wielka, przeogromna. Boże, jak to dobrze mieć dzieci i jak to dobrze doznawać takiej właśnie radości! 

Człowiek nie posiadający dziecka może stuknąć się w czoło i pomyśleć - odbiło babie! Może i odbiło, ale nic na to nie poradzę, że jestem prawie posikana po nogach z radości widząc, jak Filip się rozwija, jak jest lubiany i akceptowany w grupie. Jak odnajduje w niej swoje miejsce, pozostając przy tym całym sobą. Człowiek może naprawdę swobodnie odetchnąć, mając świadomość, że zostawia swoje dziecko na te 8 godzin dziennie w dobrych rękach. Profesjonalnie przygotowanych do zajmowania się takimi dziećmi, a przy tym lubiących i swoją pracę i dzieci z którymi są od prawie 3 lat. Pani Małgosiu, Pani Wandziu - bardzo dziękuję! 

Od września wysyłamy do przedszkola prawdopodobnie Wojtka. Już teraz gdyby mógł maszerowałby każdego ranka ze swoim starszym bratem. A na załączonym obrazku widać, że doskonale wpasowałby się w środowisko. Dzięki Bogu, dyrekcja przedszkola zaoferowała specjalny rabat dla dzieci, którego rodzeństwo już uczęszcza do przedszkola i czesne jest wtedy o 50% mniejsze. W przeciwnym razie popłynęlibyśmy finansowo, zakładając, że ogóle byłoby nas na to stać.



Na koniec z cyklu wieczorne pogaduszki do poduszki.

- Czy M. to twój najlepszy kolega, Filipku?

- Tak, najlepszy! A wiesz, że mam narzeczoną? R.


Zdębiałam, jaką narzeczoną? Skąd ten mały smark zna takie słowa?

- A co to znaczy Filipku, że masz narzeczoną? 

- No, że chłopak kocha dziewczynę, a dziewczyna kocha chłopaka. 

No tak widzę, że dziecię w pełni uświadomione! Pierwsze relacje damsko-męskie opanowane.

- R. jest moją narzeczoną, a W.  jest narzeczoną M. 

Aha, kiwnęłam głową z pełnym zrozumieniem sprawy. Najlepsi kumple podzielili się siostrami bliźniaczkami.

- R. nie lubi wojska, a W. lubi wojsko - kontynuował swoją opowieść Filip - bo widzisz, R. jest taka dziewczyńska, a W. jest trochę chłopczyńska. (wszystko pomieszałam, Filipa narzeczona to W., która wojsk nie lubi. A M. to R., która wojsko lubi)

No i wszystko wiadomo! Synku - przed tobą jeszcze wielu najlepszych kolegów. Choć życzę ci, żebyś nie tyle miał ich wielu, co niewielu, ale za to zaufanych i takich na których możesz liczyć. Przed tobą jeszcze wiele 'narzeczonych' i połamań serca. Jedyne czego jednak pragnę, to abyś zawsze miał do mnie na tyle zaufania, żeby dzielić się ze mną swoimi radościami i smutkami, wygranymi jak i przegraną. Będę się starała to wypracować, ale koniec końców to ty zdecydujesz czy mnie wtajemniczysz w swoje już doroślejsze życie. A mi nie pozostanie nic jak tylko pozwolić ci dokonywać autonomicznych wyborów.

1 komentarz:

  1. Super dzieciaczki! Każda mama zachwyca się swoim maluchem :) a te co tego nie rozumieją, bo nie mają zrozumieją, gdy same będą miały takie szczęście. Moja mama co prawda nie kolekcjonowała moich prac, ale babcia ma wielką teczkę z moimi laurkami, rysunkami itd. aż łezka w oku się kręci, że ktoś tak nas kocha, ateraz i my czujemy tą miłość :)

    OdpowiedzUsuń