sobota, 29 czerwca 2013

Pod wielkim znakiem zapytania.

Tak, nasza wyprawa stanęła pod wielkim znakiem zapytania. Norwegowie wyjechali, na drugi dzień zachorował Wojtek. Gorączka, nierówny oddech, katar ledwo co wychodzi, ale słychać, że gdzieś się kumuluje. Na trzeci dzień katar dopadł Filipa. Katar i kaszel, bez gorączki. Mogłoby się wydawać, że to klasyka chorób naszych chłopaków, gdyby nie... 3 czerwone plamki, które pojawiały się stopniowo na brzuszku Wojtka. Zobaczymy przez noc czy się rozejdą, czy  rozmnożą. Nie mam siły myśleć co byłoby gdyby okazała się to być jakaś zakaźna choroba. Pójdę w ślady Scarlett O'Hara z Gone With the Wind i powiem 'pomyślę o tym jutro'. Póki co pakujemy się, uzupełniamy zapasy, wydajemy znaczy się masę pieniędzy. Na martwienie się przyjdzie jeszcze czas. Studiuję pilnie długoterminową prognozę pogody na yr.no. Zapowiada się dobrze. Tak, tego będę się trzymała. Wszystko będzie dobrze, a nasze skandynawskie podróżowanie okaże się wielką przygodą.  

30.06.2013
 Plamki są jak były, ale się nie rozprzestrzeniły. Jakby nawet zbladły. Możliwe, że to ukąszenie jakiegoś skrzydlatego insekta. OBY!

Kilka słów o pobycie Norwegów. Było lepiej niż mogłam się spodziewać. Poza pogodą oczywiście, bo cały wtorek lało i oglądaliśmy Gdańsk w strugach deszczu. Znając siebie przeklinałabym na czym świat stoi, oni przyjęli to ze stoickim spokojem. W końcu i tak nic nie poradzą. W środę było trochę lepiej. 

Uansett, Nadina, Eryk i dzieci - Snorre młodszy, Ask starszy byli przeuroczy. Dużo śmiechu i wspólnej zabawy. 

Plan podróżowania ambitny - Gdańsk - Kraków - Praga - Wiedeń - (chyba) Wenecja - Chorwacji - jakaś wioska we Francji - Paryż - Oslo. 

 Nasz pierwszy raz z couchsurferami zakończony sukcesem!

 Możliwe, że w sierpniu będziemy gościli u siebie rodzinę z Krakowa na kilka dni, ale to jeszcze nic pewnego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz