czwartek, 1 sierpnia 2013

A jednak żal duszę ścisnął

Dziś przystąpiliśmy do wprowadzania naszego nowego planu w życie - to znaczy eksmisja mojego taty z pokoju A do pokoju B i generalny remont pokoju A. Cel - powolna eksmisja Filipa na dół do pokoju A. Przeniesiemy tam część zabawek, ubrań. Ustawimy biurko godne 5latka. Łóżko będzie nadal u nas. Filip zapowiedział, że może spać na dole pod dwoma warunkami:
Po pierwsze - któreś z nas będzie przy jego zasypianiu. Po drugie - będzie mógł spać z babcią, jeśli poczuje się smutno. Pierwsze ma zagwarantowane, drugie odpada. Jeśli już ma uskuteczniać wędrówki do czyjegokolwiek łóżka, niech to będzie nasze. Cały czas mamy jednak nadzieję, że wkrótce mu to przejdzie, a do 18tki to już na pewno. ;)

 Uansett, dzisiaj porządkowałam książki z pokoju  B. Miałam ambitny plan wyrzucić większość z nich - od dawna nieczytanych, zakurzonych, już niechcianych. "Ot śmieci, trzeba wyrzucić", myślałam.  Jednakże z każdą książką, braną z półek wracały wspomnienia, zaznaczone fragmenty, zasuszone liście i kwiaty oraz zakładki. Za zakładki służyły zdjęcia, pocztówki W jednej z nich za zakładkę służył bilet tramwajowy o nominale 750 zł!
 W pewny momencie złapałam się na tym, że czytam. Wertowałam więc książki mojego dzieciństwa: obie części Karolci Marii Kruger, Dzieci z Bullerbyn, Oto jest Kasia, Puc, Bursztyn i Goście, Puch Kot nad Koty. I ukochana Opowieść o Cebulku napisana przez Włocha Gianni Rodari. Ta ostatnia należała do mojej mamy - można więc sobie wyobrazić jej stan! Kilka pozycji Kornela Makuszyńskiego. Zachowałam wszystkie. Filip akurat wchodzi w okres czytania poważniejszych książek. Na wypad do Norwegii wzięliśmy pierwszą część Karolci i bardzo się mu spodobała. Ostatni rozdział czytaliśmy jadąc ze Szczecina do Gdańska.

Później w moje ręce wpadły książki dla nastolatek: cała seria Ani, Godzina Pąsowej Róży, Małgosia kontra Małgosia, Słoneczniki H. Snopkiewicz. Przeglądając tę ostatnią, pomyślałam o Dagmarze, trzynastoletniej  dziewczynie, którą uczyłam angielskiego w zeszłym roku. Na jednych z zajęć, kiedy przerabialiśmy Present Perfect zapytała mnie 'Have you read Fifty Shades of Grey?' 

'No, have YOU read it?' 

'Yeah, and I've already finished it.'

'Aren't you too young? Does your mum know?
'
'Sure, she gave it to me.'

Udałam, że mnie to nic a nic nie zdziwiło, ale oczywiście po zajęciach nie omieszkałam o tym nadmienić innym lektorom. Szacowne grono pedagogiczne było różnie zszokowane co i ja.
Wczoraj jednak zerkając na Słoneczniki i miłosno-erotyczne perypetie bohaterki pomyślałam, że to chyba normalne. Co więcej, właśnie uświadomiłam sobie, że będąc może rok starszą od Dagmary zaczytywałam się Pamiętnikami Fanny Hill i Wspomnieniami Gejszy. Więc skąd to faryzejskie oburzenie??? Starzeję się jak nic! Jest jednakże jedna dość istotna różnica - w moim przypadku obie książki czytane były w wielkiej tajemnicy przed moją mamą, a nie za jej zgodą! 

Z półek znikały kolejne serie - cały Karol May, Tomki Alfreda Szklarskiego, książki James'a Fenimore Cooper'a i wielu, wielu innych autorów książek o Dzikim Zachodzie i Indianach.
Fascynacja Indianami przerodziła się w wieloletnie hobby i stąd na moich półkach znalazła się też naukowa literatura dotycząca plemion indiańskich. W czeluści kartonów znalazły się też lektury szkolne, literatura skandynawska, książki ambitne wszelkiej maści, felietony, filozoficzne dywagacje o literaturze, miłości czy pracy.  Niechaj czekają na lepsze czasy. Może moje chłopaki wrócą do lektur mamy z lat jej młodości. Wieczorem zaczęłam czytać im Opowieści o Cebulku. Pierwsze dwa rozdziały zostały powitane z wielkim entuzjazmem.
Wyrzucić książki zawsze można, natomiast zebranie ich trwa latami.



2 komentarze:

  1. Jeśli będziesz chciała coś wyrzucić zawiadom nas... w Norwegii przydadzą się dzieciom w bibliotece... Pozdrawiam z wakacyjnego wypoczynku na południu Polski :)
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej :) póki co książki spoczęły w kartonach, ale następnym razem będę pamiętała. Wypoczywajcie cudnie. Ja karmię się wspomnieniami z Norwegii i próbuję je jakoś składnie wrzucić na bloga, co by nie zniknęły w odchłani niepamięci.
    Klem og kyss.

    OdpowiedzUsuń