środa, 9 października 2013

Norwegio, przybywam.

Póki co tylko na weekend i rozmowę o pracę. Do Moss. Bilety kupione, odprawiłam się wczoraj online. Wylatuję w piątek późnym wieczorem, w Norwegii będę na pół godziny przed północą. Biedna, samotna na lotnisku w Rygge. Mój, może przyszły pracodawca wyszedł z inicjatywą i zorganizował transport z lotniska do pensjonatu, w którym będę nocowała. Pensjonat też mi zorganizował. Bardzo to miłe z ich strony.W sobotę o 14tej proszę trzymać za mnie kciuki.

Nie będę kryła, że ogarnia mnie coraz większe przerażenie. Sama nie wiem czego się bardziej boję, rozmowy, czy możliwości realizacji planów.
Zawsze lubiłam "wskakiwać" w przygodę, podejmować wyzwania i "ujeżdżać" świat. Pojawienie się Tomka w moim życiu tego nie zmieniło. Dopiero przyjście na świat Filipa i dołączenie Wojtka do naszej rodziny sprawiło, że to co robię, robię z myślą o nich i patrząc przez ich pryzmat. Tym samym wszystko jest inne i trudniejsze. Przygoda, wyzwanie i ujarzmianie świata nie sprawiają dzikiej frajdy i prędzej skupię się na ewentualnych zagrożeniach i negatywach niż korzyściach. Nie potrafię nie odczuwać fizycznego bólu związanego z rozstaniem się z chłopakami, wszystkimi trzema. Choć nie ukrywam, głównie chodzi o tych dwóch najmniejszych. Z tęsknotą za tym dużym jakoś jestem w stanie sobie poradzić. A co jeśli przyjdzie nam pozostać w rozłące pół roku, rok - zanim oswoję pracę, znajdę mieszkanie i przygotuję podłoże do przyjęcia dzieci i męża? Jedynym pocieszeniem jest fakt, że od Moss do Rębiechowa dzieli mnie półtoragodzinny lot. A CO jeśli samolot się rozbije? .....................Bare tuller .....................

Mówienie o wyjeździe i pracy w innym kraju, a realizowanie tej wizji to dwie całkowicie różne sprawy. Nagle człowiek zdaje sobie sprawę, że ma tutaj na miejscu tyle dobrych rzeczy - wspaniałą rodzinę i choćby chciał, to nie wszystkich może ze sobą wziąć. Dom, w którym się dobrze mieszka, znajomych bliższych i dalszych, ulubione miejsca w zasięgu ręki. Wystarczy wskoczyć na rower i już otacza mnie las. Jadąc samochodem w 15 minut jestem nad pięknym Bałtykiem, a Kaszuby są mymi bliskimi sąsiadami. Pomocna dłoń teściów czy moich rodziców jest dostępna 24 godziny na dobę. Wystarczy telefon, wsparcie nadjeżdża. 

W Norwegii będę zdana na siebie, własną pomysłowość i kreatywność. Sama będę sobie wsparciem i pomocną dłonią, zakładając, że zapamiętam następujące punkty.

Przykazanie nr 1. Nie pozwolić by zjadły mnie nerwy.
Przykazanie nr 2. Pamiętać, że nie mam nic do stracenia, ani noża  na gardle. 
Przykazanie nr 3. Od mojej rozmowy nie zależy całe moje/nasze życie.
Przykazanie nr 4. To tylko jedna z opcji, które wciąż przede mną. 
Przykazanie nr 5. Rolig, rolig, rolig. Ingen stress, ingen uro. 


Kryss fingrene for meg, vil dere?
 

20 komentarzy:

  1. Wiedziałam, że to zrobisz! Wcześniej czy później, Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeeee, tak właściwie to jeszcze niewiele zrobiłam. Równie dobrze może się okazać, że właśnie jadę sobie na weekend do Moss i tyle. Ale i to na pewno będzie udane. Sprawdziłam pogodę na yr.no, aparat spakowałam. Będą spacerki.

      Usuń
  2. Likke til !
    Czekam na wiadomości :)
    Nie martw się :) Myślę, że wiele osób trzyma za Ciebie kciuki, ja Też :)
    Ściskam
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
  3. I ta świadomość, że życzliwe myśli ku mnie lecą jest bardzo budująca. :
    Tusen takk skal dere ha!

    OdpowiedzUsuń
  4. Łohoho! Cudownie się czyta taki wpis, droga Koleżanko:- )))))))
    Mam nadzieję, że napiszesz jak przebrnęłaś drogę od poprzedniego posta do tego. To znaczy... jeszcze niedawno miałaś rozterki co do samej decyzji o wyjeździe - ale szukałaś już wtedy pracy, tak? Zaskakuje mnie to, że szybko ją znalazłaś. Yyy... że od poprzedniego posta do tego, minęło niewiele czasu.

    Cholera. Nie umiem dziś napisać wielkiego komentarza:- )

    Trzymam kciuki!
    mysipyszczek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko,
      o pracy w Norwegii zaczęłam myśleć jakoś na początku tego roku. Pierwsze moje posty gdzie wspominam o tym pojawiły się w marcu. Wysłałam z 50 cv i nic. Same odpowiedzi odmowne. Prawda jest taka, że każda z prac na którą aplikowałam mogła być wykonana przez Norwega. I nawet jeśli mam może lekko większe kompetencje, to nie przeskoczę pewnych kryteriów. Ta praca teraz jest skierowana do osoby, który ma spełniać 3 warunki - biegły polski, biegły norweski i wykształcenie pedagogiczne. I tutaj zobaczyłam moją szansę. Warunki spełniam, a co dalej, zobaczymy.

      Usuń
    2. No to pięknie - to znaczy pięknie, że trafiła Ci się szansa.
      Myślę że pójdę Twoją drogą również - ale co z tego wyniknie, cholera wie... i kiedy się za to zabiorę, też cholera wie. O nauce norweskiego na serio myślę już od x-czasu - niekoniecznie ze względu na chęć pracy w Norwegii, ale... po prostu, skoro wmawiam sobie, że to mój wymarzony kraj, który mnie interesuje, warto byłoby.
      Teraz zaczynam naukę rosyjskiego (przymusowo, ze względu na uczelnię) i to będzie mój czwarty język obcy... ale z drugiej strony, chyba fajnie byłoby się uczyć dwóch języków równolegle. Chociaż nie wiem. Nie wiem. Nic nie wiem, ale to u mnie standard.
      Spotkałam się dziś z koleżanką, która wyjechała na wymianę do Anglii - jest tam dwa miesiące i już nie chce tu wracać. Więc co dopiero wyjazd do Norwegii... :- ))

      Agnieszka (ciągle wylogowuję się ze swojego konta i wchodzę na nasze grupowe uczelniane, a potem jak zabieram się za komentarz to... :- )

      Usuń
  5. Ewelina, jestes wielka. Bede myslami z Toba. Pamietaj , wez byka za rogi i pokaz im ze to Ty jeste najlepsza. I nie boj sie, poradzisz sobie . Najwazniejszy krok juz za Toba. Trzymam kciuki . Sciskam ANia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu...żeś utrafiła z tym 'wielka' - ledwo się mieszczę w spodnie garniturowe! A miałam wrażenie, że schudłam ;)...

      Usuń
    2. Wez przestan, nie o to szlo ;-) . To Ty tak na ,, galowo '' palnujesz :-) . Maz stoi tu kolo mnie i mowi , ze moze pojedziemy kciuki za Ciebie trzymac i pierwszego szampana razem wypijemy :-) . No nie, zartuje, a szczeniaczki ?? daj znac od razu jak poszlo .

      Usuń
    3. na galowo, ale tylko troszkę. Ot portki z lekko widocznym kantem, koszula i skórzana katana, dla dodania pazura, hehehe;) Kciuki możecie trzymać siedząc na fotelu koło szczeniaczków. Też się liczy. Właśnie chłopaków wyprawiliśmy do dziadków. A ja lecę spisywać ważne nr telefonów i adresy. Sprawdziłam pogodę na yr.no - zapowiada się ładnie. Po rozmowie wskakuję w buty trekkingowe i na wycieczkę!
      Odezwę się, sikkert. ........................a jak zapomnę języka w gębie.....norweskiego......uauauauauaua!!!!!

      Usuń
  6. Trzymam kciuki i nawet nie myśl o tym, że będziesz musiała się z rodziną rozstać. Wszystko da się zorganizować i rodzina jest najważniejsza!

    OdpowiedzUsuń
  7. Powodzenia życzę, takie mam wrażenie że jak się nie musi ( znaczy noża na gardle nie ma) to się układa w pozytywach.
    ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pewno nie ma napięcia, ani ciśnienia. Ot, kolejne doświadczenie w życiu.

      Usuń
  8. No to lecisz... :)
    kciuki wiadomo, już czas
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
  9. Już wracam. Siedzę na lotnisku w Rygge. Czytam książkę i chłonę koloryt lotniska.

    OdpowiedzUsuń
  10. Już wracam. Siedzę na lotnisku w Rygge. Czytam książkę i chłonę koloryt lotniska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale tylko tyle ??? Jak bylo , wrazenia.... matko my tu z niepewnosci umieramy !!!! Posta dawaj , dawaj posta co i jak !!!!

      Usuń
    2. No to czekamy dalej :)
      ale jestem przekonana, że Ewelinka podbiła Norwegię, a teraz zacznie się kolonizacja :) Pozdrawiam serdecznie :)
      Judyta

      Usuń