poniedziałek, 14 października 2013

Norwegio, wybywam.

Wybywam, właściwie wybyłam. Już w Polsce, znajomych kapciach, otoczona znajomymi zapachami i kolorami. Wczoraj w szaroburej aurze, dziś w słońcu. Tomek śmieje się, że przywiozłam z Norwegii słońce. Oj tak, w Moss było dużo słońca, błękitnego nieba i 13 st. Lot w porządku, dojazd do pensjonatu w porządku. Cieszę się, że odebrali mnie z lotniska. Pensjonat okazał się być hotelem dla kierowców i pracowników firmy - prosty, niemniej jednak schludny i czysty. Poza mną były 3 Szwedki i Norweg, Christian.

Wielkim szokiem było dla mnie odsłonięcie zasłon następnego dnia. Bo mym oczom ukazał się taki widok.
Z lekka klaustrofobiczne. 
Co gorsza, w pobliżu był jakiś agregat prądotwórczy, który buczał niemiłosiernie. Noce więc były średnio miłe. Ale kto by się tym przejmował zważywszy, że spałam tam tylko dwie noce. 

Rozmowa przebiegła w całkowicie bezstresowych warunkach. Było naprawdę miło, łatwo i przyjemnie. Norwegowie byli ewidentnie zadowoleni z tego co słyszą ode mnie. Rano dostałam już maila potwierdzającego, że chcieliby mnie widzieć jako hovedveiledera. Niestety nie oznacza to, że mam pracę. Dziś Norwegowie wysyłają do NAV'u ofertę przetargową wraz z moim CV i innymi dokumentami. NAV ocenia wszystkie oferty,  a autorów najciekawszych zaprasza na muntlig forhandling. Jeśli się więc uda, będę jechała do Norwegii na początku listopada i wraz z Norwegami będę przekonywała dlaczego ta właśnie oferta jest najlepsza.  W połowie miesiąca NAV zadecyduje komu przyzna pieniądze. I wtedy przystąpimy już do rozmów dotyczących całej reszty.  Pierwszy krok postawiony, kolejne przede mną. Ale już wiem, że było warto - chociażby dla własnej satysfakcji i potwierdzenia językowych kompetencji. Zdecydowanie daję sobie dużego plusa. 

A jakie jest Moss? Czy mogłabym tam zamieszkać razem z moimi chłopakami? Nie jest może tak piękne jak Flekkefjord, ale zdecydowanie można znaleźć tam pełne uroku miejsca. Widoczna na zdjęciu po lewej flaga nie jest polska. Choć kiedy ją zobaczyłam z daleka, bardzo się ucieszyłam. Był to sklep. Niestety włoski, gdyż flaga, choć pokazująca polskie barwy okazała się być skręconą od wiatru flagą włoską. Kiedy podeszłam bliżej, zobaczyłam trzy paski - zielony, biały i czerwony. Jakież było moje rozczarowanie.



Wszystkim dziękuję za dobre myśli i trzymanie kciuków. Sprawdziłam się, kciuki można puścić. Dalej będzie, co będzie. Judyta, nawet nie wiesz ile radości sprawiły mi sms'y od Ciebie! Tusen hjertelig takk skal du ha!

-------------------------------------------------------------

Kiedy stałam w kolejce czekając na boarding patrzyłam na Polaków przede mną i tych za mną. Większość mężczyzn, kobiety młodsze i starsze, także dzieci. Patrzyłam, słuchałam i pomyślałam sobie, że jeśli się uda, nie będzie to łatwa praca...

9 komentarzy:

  1. Bare hyggelig! :)
    Cieszę się że wszystko dobrze. Że się sprawdziłaś, :) Teraz trzymanie kciuków za kolejny stopień rekrutacji :) Będzie dobrze :) Pozdrowienia :)
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak nie tym razem, to następnym Ci się uda :) A taki weekend poza miejscem zamieszkania tez jest fajny. Można odpocząć od domowników i zatęsknić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, kiedy zobaczyłam moich 3 chłopaków stojących z 3ma różyczkami na lotnisku to mnie rozmiękło na maxa.

      Usuń
  3. Glowa do gory. bedzie dobrze . No ale nie poprzestawaj na tym, dalej szukaj , dalej draz . Pierwsze koty za ploty . Sciskam ANia

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiedziałam, ze się uda. To już drugi krok za Tobą i coraz bliżej zdobycia tej pracy. Nie czekaj jednak i szukaj dalej ofert, bo Norwedzy jeśli chodzi o konkretne terminy to nie zawsze są słowni.

    OdpowiedzUsuń
  5. szukam, szukam...właśnie znalazłam, że policja w Stavanger poszukuje kogoś z polskim ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie odpuszczaj, nawet jeśli tym razem padnie "nie". Nie odpuszczaj, bo nie wolno:- )

    OdpowiedzUsuń