niedziela, 23 lutego 2014

Czyżby...?

Czyżby to już?
Czy zbliża się wiosna, choć wciąż odległymi krokami, powoli i tak bardzo płocho ?
 Usłyszałam ją dziś nad ranem gdzieś pomiędzy gęgiem , a może już klengorem lecących ptaków.

Czy odlatują do ciepłych krajów, czy z nich przylatują, ONA już idzie!


Dzień rozświetlony słońcem i szczebiotem wróbli. Wojtek zasypia, znowu chory. Wycięcie migdałka przełożone na bagatela 14.07. Filip z Tomkiem biegają po lesie z mapą w poszukiwaniu punktów.
Zaraz zabieram się za odgruzowywanie domu po bardzo męczącym tygodniu. Bo nie dość, że pracy jakby więcej i maraton sobotni na Uniwersytecie, to i angina mnie znowu odwiedziła osadzając się w gardle. Muszę się wyciszyć, otworzyć okno i wsłuchać ten wróbli szczebiot pomykając po domu z mopem w dłoni.





1 komentarz:

  1. "Zaraz zabieram się za odgruzowywanie domu po bardzo męczącym tygodniu" - ja mówię sobie dziś: "Zaraz zabieram się za odgruzowywanie domu po straconych, prawie wyjętych z życia dwóch tygodniach"... :- )

    OdpowiedzUsuń