sobota, 12 lipca 2014

Na przygodę czas.

http://en.wikipedia.org
Termin drugiego z zaplanowanych wyjazdów zbliża się wielkimi krokami. To już w niedzielę 13 lipca. Pierwotnie miały być Czechy. Ale jakoś opornie szło planowanie podróży. Pomijając moją anginę, brakowało całej ekscytacji. Tomek już w ogóle słowem nie wspominał o wyjeździe, nie mówiąc o jakiejkolwiek współpracy. Oczywiście wkurzało mnie to i prawie doprowadziło do wielkiej małżeńskiej kłótni, gdyby mój Tomek w końcu nie przemówił, Chorwacja, co o tym sądzisz? Dla mnie BOMBA!,  krzyknęłam na tyle głośno, na ile pozwalało mi moje opuchnięte i zaropiałe wtedy gardło. Między spaniem, chorowaniem, a czytaniem Drømmefangeren zaczęłam rozpisywanie planu naszej podróży. I oto jest, voilà.

Etap pierwszy: Gdańsk - Jeziora Plitvickie (1379km)
Będzie to najdłuższy i trwający aż dwa dni etap. Zatrzymamy się na dwa noclegi u rodziny w Jawiszowicach, a potem w Graz, Austria. Z Grazu przez Zagrzeb jedziemy ku Rakovicy na pole namiotowe. Będzie to idealne miejsce wypadowe do Jezior Plitvickich.

Etap drugi: Rakovica - Primosten, Dalmacja. (225 km)
W Primosten zatrzymamy się na kolejnym campingu i stamtąd będziemy jeździli to tu, to tam. Do miast Zadar, Sibenik, Split, do Parku Narodowego Krka. W planach mamy też rejs promem na wyspę Brač. A na sam koniec chcemy spędzić z dwa, może trzy dni na wyspie Pag. 

Etap trzeci: Wyspa Pag - Balaton, Węgry (665 km)
Nie lubimy wracać tą samą drogą, więc pojedziemy powylegiwać się nad Balatonem. Byłam tam z Tomkiem w 2007 r, po włóczędze Słowackimi Tatrami. Byliśmy zachwyceni chilloutową  atmosferą tego miejsca.

Etap czwarty: Balaton - dom (1099 km)
Oczywiście z noclegiem u rodziny w Jawiszowicach. Tam może zostaniemy z dwa, trzy dni. Mamy czas do końca lipca, nigdzie się nam więc nie spieszy.

Martwię się trochę Wojtkiem. Właśnie wysypało go na plecach. Tomek wraca z dyżurującej weekendowo przychodni. Lekarka twierdzi, że to wirus i każe go płukać w nadmanganianie potasu dla zmniejszenia wysypki. Dodatkowo Wojtek jest alergikiem, nie wiem więc czy podróż w upalne południowe rejony  Europy jest słuszna. Z drugiej strony liczę, że morskie powietrze będzie mu służyło. Jakoś chorobowe to lato tego roku...


4 komentarze:

  1. Szczesliwej podróży i cudnego wypoczynku. Buziaki :)
    Judyta i Jacek

    OdpowiedzUsuń
  2. I Wam życzymy szerokiej drogi i spokojnego morza do Polski. Jeśli uda się Wam zahaczyć o Węgorzewo, może droga powrotna będzie akurat przebiegała przez Gdańsk. Będziemy Was wyczekiwać. Klem og kyss.

    OdpowiedzUsuń
  3. No to gratulacje :-) . A kiedy wyjezdzacie ? Bo my 25go na Peljesac . Wyjezdzamy z Redy , ale w Redzie bedziemy juz od niedzieli 20go. To moze wreszcie uda nam sie spotkac :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu wyjeżdżamy już 13, czyli jutro. W Chorwacji będziemy gdzieś tak z 10 dni, czyli wracamy przed Waszym przyjazdem. Choć nic nie wiadomo, może zostaniemy dłużej. Widzę, że będziecie koło Dubrownika. Podeślę Ci mailem mój nr telefonu.

      Usuń