poniedziałek, 1 sierpnia 2016

SŁOMIANA MAMA 1/2


W sobotę o 7.15 odstawiliśmy Filipa na parking przed kościołem w Baninie. Stamtąd miał nasz pierworodny wyjechać na tygodniowy obóz zuchowy. I wyjechał, a ja gdy tylko zniknął tył autokaru wiozący mojego zucha i kupę innych dzieci ku wakacyjnej przygodzie, rozryczałam się. Łzy jak grochy lały mi się po policzkach i nie chciały przestać. Moje malutkie dzieciątko, mój syneczek jedzie sam bez mamusi w daleki świat. W dupie miałam swoją postawę matki twardzielki co to wychowuje swe dzieci wpajając im od początku samodzielność.
Ryczałam, buczałam i od soboty zamartwiam się jak tam mój syneczek daje sobie radę. Czy zmienia majtasy, czy ubiera się odpowiednio do pogody, czy je, czy myje zęby. Czy nie jest mu smutno. A jeśli tak to czy ktoś go pocieszy. Czy towarzysko się odnalazł. Ustaliliśmy z druhną i druhem, że dzieci nie dostają telefonów, ale możemy dzwonić na telefony opiekunów każdego dnia między 13 a 15. Twardo postanowiłam nie dzwonić wcześniej niż we wtorek, może środę. Jednak myśli krążą wkoło Filipa. Na co dzień milion razy mnie wkurza, milion razy rozśmiesza i rozczula. Chłopiec, lat 8 od 21 lipca, radosny, niekonfliktowy, lubiący wszystkich, ot dziecko hipis, kochające cały świat. Filip - nadwrażliwy, otwarty, z sercem na dłoni. Czasami zbyt naiwny, mazgajowaty i przez to nie spełniający moich oczekiwań. Syn mój, którego wbrew zamierzeniom chciałabym zmienić. Na obraz, który sobie wymyślam - silnego, przebojowego małego człowieka. Co to wszystko załatwi, wszędzie się będzie pchał. Tak jak moja mama kiedyś chciała mnie zmienić za wszelką cenę, tak i ja nie jestem w stanie zaakceptować pewnych jego cech. Czy mam do tego prawo? Naginać jego charakter do moich życzeń? NIE, NIE mam prawa.
 Matko, gdzie twoja wiara we własne dziecko. Przecież nie raz udowodnił ci, że doskonale wie czego chce. Pokazał ci wielokrotnie, że kiedy mu na czymś zależy i coś go zainteresuje to po to sięgnie, bez specjalnych zachęt. Kiedy Filip miał 2,5 roku, postanowiliśmy zapisać go na rytmikę do Instytutu Suzuki. Lubił śpiewać, nucić, gibać się, pomyśleliśmy więc, że można spróbować. Zajęcia odbywały się raz w tygodniu i trwały pół godziny. Urocza pani prowadziła urocze zajęcia, a Filip w uroczo uparty sposób odmawiał wykonywania jakichkolwiek ćwiczeń. Nie tańczył, nie śpiewał, nie gibał się do poleceń uroczej pani. Chcieliśmy podejść go psychologicznie i aktywnie uczestniczyliśmy w zajęciach. Świeciliśmy przykładem i muzycznym zaangażowaniem. Nie robiło to na Filipie żadnego wrażenia, miał on zresztą swój własny repertuar. Po pół roku bezowocnej walki, poddaliśmy się z wielką ulgą. Chyba nie tylko naszą, ale i pani prowadzącej zajęcia. Filip nadal kocha muzykę i widać, że przejawia muzyczne zdolności, konsekwentnie odmawia jednak zapisania go na jakiekolwiek zajęcia muzyczne. 
Wybrał sobie basen, zuchy i GIT Parkour. Zuchy to też osobna historia pokazująca doskonale jego charakter i osobowość. W zeszłym roku wymyśliłam sobie, że dobrze będzie zapisać go na zuchy. Z racji jego militarnych zainteresowań, pomysł mój przypadł mu do gustu. Musiałam się trochę napocić, żeby znaleźć drużynę zuchową mającą zbiórki dość blisko naszego domu. Wybór padł na Wodniaków w skład których wchodziły dzieci chodzące do jednej podstawówki, a Filip był jedynym dzieckiem spoza szkoły. Na pierwszą zbiórkę wybraliśmy się z kolegą Filipa, Piotrkiem. Wymyśliłam sobie bowiem, że Filipowi przyda się towarzystwo. Przed wejściem do harcówki Piotrek zaparłszy się rękoma i nogami odmówił brania udziału w zbiórce. Koniec zuchów dla Filipa - pomyślałam. A mój synek ignorując kompletnie fochy Piotrka, ignorując fakt, że nikogo nie zna i co najważniejsze ignorując fobie matki wkroczył do harcówki i po godzinie wyszedł zachwycony. Kolejny raz Filip pokazał, że ma w sobie odwagę dokonania wyboru ze względu na własne potrzeby i nie potrzebuje ani asysty kolegów, ani akceptacji otoczenia i co najważniejsze nie robi rzeczy "pod publiczkę". Podobnych przykładów jest wiele. Udziały w konkursach, które go interesują i co ciekawe nagrody, które zdobywa.





Praca Filipa zdobyła trzecie miejsce w konkursie Rowerowy Maj w kategorii klas I-III.
Filip potrafi  dokonywać samodzielnych wyborów. Udowodnił to wielokrotnie, choć ja jak ten niewierny Tomasz mam swoje chwile zwątpienia. A jedyne co najprawdopodobniej jest mu potrzebne to nasza miłość i wsparcie we wszystkich jego przedsięwzięciach.






 


 







2 komentarze:

  1. Hej, piszę z przyszłości ;) Macie cudne dzieciaczki! Filip już na pewno w domu. Na pewno wszytko poszło świetnie! Ściskamy Was, calutką rodzinkę! Pozdrawiamy jeszcze ze Szczecina. Jutro wyjeżdżamy do domu. Do usłyszenia i zobaczenia!
    ja Judyta&mine

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiamy ze Szklarskiej Poręby. Jutro wyruszamy na Szrenicę. Na Hali Szrenickiej mamy nocleg w schronisku, a w niedzielę ruszamy w kierunku Łabskiego Szczytu i niespiesznie ruszymy znowu ku Szklarskiej Porębie. Zmieniliśmy plany i nie jedziemy pod namioty w Skalne Miasta w Czechach. Noce są bardzo chłodne, ok 10 - 11 stopni. Dlatego właśnie zabukowaliśmy pokój w Szpindlerowym Młynie, Czechy. Dalej będziemy penetrowali Karkonosze. Filip zdał obozowy egzamin samodzielności w 90%. -10% za zgubienie portfela w ostatnim dniu. ;) Kyss og klem.

      Usuń